Podbiegłem szybko do Nehariki. Nie wiedziałem co się stało. Rozejrzałem
się- mojego ojca nigdzie nie było... To dobrze. Skonstruowałem "na
szybko" bandaż dla Nehariki. Nie umiałem leczyć za pomocą magii, a to by
się teraz przydało. Nie mogłem teraz szukać Angel. Byłem potrzebny tu.
Podbiegłem do pobliskiego strumyka i zaczerpnąłem skrzydłami trochę
wody. Skropiłem nimi waderę. Poruszyła lekko łapa, lecz to było
wszystko. Wsadziłem ją sobie na plecy i zaniosłem do znalezionej jamy.
Choć była to Alfa, zależało mi na jej życiu więc przytulając ją lekko
dałem jej ciepło. Patrzyłem na nią całą noc. Niestety nie budziła się.
Wyszedłem przypominając sobie o Błękitnym Wodospadzie. Szczęście mi
dopisywało bo właśnie była pełnia. Znów skropiłem Neharikę tylko, że tym
razem magiczną wodą.
<Nehariko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz